niedziela, 15 maja 2011

Pierwsze jedzonko

Jak wspomniałam w poprzedniej notce, kupiłam dla Gord'iego jedzonko. Dwa oseski. mysie. Mrożonki, więc musiałam je wsadzić pod ciepłą wodę aby były zjadliwe. Jak położyłam przed wężykiem oseska, to nie zjadł, kategorycznie odmówił i poszedł w drugą stronę. Wzięłam więc w rękę i zaczęłam machać mu wokoło głowy. Zadziałało. Otworzył buzię i chwycił jedzenie. Powoli, powoli, zjadł całego, ma teraz takie fajne zgrubienie w połowie ciała. Aktualnie schował się w kokosie i odpoczywa. No cóż, przez najbliższe 3 dni nie będę mogła wziąć go na ręce, trzeba zaczekać aż strawi pokarm. A drugiego oseska już nie zmieści, bo odmówił.
Myślę, że Gordi już troszeczkę się przyzwyczaił. Wczoraj kiedy wsadzałam rękę do terrarium, od razu uciekał, dzisiaj tylko nieufnie się cofał, nie umykał od razu, może poznał już mój zapach. Jak na razie wszystko jest w porządku. Oby tak dalej. Pozdrawiam~
Ps. Wstawiam fotkę z obiadu, przepraszam za jakość, ale robiłam zza szybki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz